Seria telefonów i kilka dni podejmowania decyzji wystarczyły, by 20-letni mieszkaniec Trzcianki znalazł się w poważnych tarapatach finansowych. Osoby podające się za przedstawicieli banku oraz funkcjonariuszy przekonały go, że musi działać, aby chronić swoje dane przed wykorzystaniem do wyłudzenia kredytu.
W rzeczywistości realizował scenariusz oszustów. Zaciągnął sześć kredytów w różnych bankach na łączną kwotę 563 tys. zł. Po doliczeniu odsetek wartość zobowiązań przekracza 830 tys. zł.
Uzyskane środki wypłacał, a następnie korzystał z bitomatów w Pile i Bydgoszczy. Następne 205 tys. zł przekazał w Pile bezpośrednio osobie, która przyjechała po pieniądze do wcześniej ustalonego miejsca. Gdy młody mężczyzna zrozumiał, co się stało, zawiadomił policjantów z bydgoskiego Śródmieścia.
Jak rozpoznać próbę wyłudzenia?
Przestępcy wykorzystują różne role i preteksty. Mogą przedstawiać się jako pracownicy poczty lub banku, funkcjonariusze policji albo maklerzy namawiający do inwestycji w kryptowaluty. Powodem rozmowy bywa rzekoma pomyłka w adresie korespondencyjnym lub informacja, że ktoś próbuje wziąć kredyt na dane rozmówcy. Cel pozostaje podobny: zdobyć pieniądze albo dane osobowe.
Policjanci nie żądają przekazania gotówki ani cennych przedmiotów. Jeśli rozmowa budzi podejrzenia, warto skontaktować się z policją. W nagłym przypadku można zadzwonić pod numer 112.
Źródło: Wiadomości KMP w Bydgoszczy
